Relacja z 1stCav Weekend 2013

Cykliczne spotkania w gronie operatorów to tradycja sięgająca początków działalności naszej organizacji. Pierwszy 1stCav Weekend odbył się w 2006 roku Grudziądzu.

Na przestrzeni lat nasze spotkania zmieniały swoją formę i miejsce. Zawsze jednak niosły ze sobą dużo pozytywnych emocji i ożywione dyskusje. Co działo się tym razem? 

Już trzeci rok z rzędu spotykamy się w sprawdzonym miejscu - ośrodek wczasowy w Dzierżąznej k. Łodzi. Miejsce usytuowane w samym centrum Polski idealnie nadające się na takie imprezy. Dla niektórych odległość jednak nie ma znaczenia, przybywają nawet z Holandii czy Wielkiej Brytanii. Warto zauważyć, że wiele osób zabiera ze sobą też swoje drugie połówki, które również odbierają 1stCav Weekend bardzo pozytywnie. Mimo oczywistej rotacji ludzi od 2006 roku, klimat zlotów pozostaje niezmienny. 1stCav Weekend 2013 stał się wyjątkowy na długo przed przyjazdem pierwszej osoby do Dzierżąznej - swoje przybycie zapowiedziały aż 42 osoby!

Oto podsumowanie organizatora zlotu, aktualnego Dowódcy Dywizji - Poland DonArdi:
 

1stCav Weekend to stała pozycja spotkań naszych Operatorów. Z każdym rokiem jest nas coraz więcej, czemu trudno się dziwić. Możliwość spotkania się osób, które dzielą setki, a nawet tysiące kilomentrów, wyróżnia nas spośród innych multigamingów i daje pełną, niepowtarzalną możliwość integracji na nowym poziomie. Tym samym polepsza to współpracę między nami w strukturach organizacji już po powrocie.
Pragnę podziękować osobom, bez których nie zorganizowałbym spotkania na taką skalę, Xavier przygotował gry i zabawy integracyjne, Alex turnieje, a Dolarlowczy i Dyackon pokaz pierwszej pomocy z wykorzystaniem profesjonalnego sprzętu. Atrakcje wypełnimy nam całe dwa dni, z każdym kolejnym zlotem jest ich coraz więcej, dzięki temu nie sposób się nudzić. Weekend pełen wrażen, tak najtrafniej można określić nasze spotkanie w cichym i spokojnym ośrodku otoczonym zielenią. Przed nami kolejne okazje do spotkań, w tym plan zimowego 1stCav Weekend. Serdecznie zapraszam do uczestnictwa Operatorów 1stCav oraz rekrutów - potencjalnych graczy naszej organizacji.
 

Tegoroczny zlot rozpoczął się w piątek 1 czerwca. Od godziny 12 z całej Polski (i nie tylko), zjeżdzali się ludzie. Po oficjalnym rozpoczęciu 1stCav Weekend przez Dowódcę Dywizji - DonArdi, na dobre rozpoczęła się integracja. Na pierwszy ogień poszły gry zespołowe - piłka nożna, piłkarzyki oraz tenis stołowy. Na codzień amatorzy wirtualnej rozgrywki potwierdzili swoje umiejętności również w rywalizacji sportowej. Zacięte mecze obyły się na szczęście bez większych kontuzji. W chwilach przerwy można było poznać się z osobami, które widziało się po raz pierwszy.

Kulminacyjny punkt zlotu, to tradycyjnie ognisko. Do godziny 20 każdy uczestnik zdążył już przybyć na miejsce i przywitać ze wszystkimi. Podczas ogniska odbyły się m.in. kalambury. Dodatkowo, jak na militarny klimat przystało, zawody w robieniu pompek na czas! To właśnie w ten pierwszy wieczór prowadzone są ożywione dyskusje ludzi, którzy widzą się rzadko, jednak cały czas mają ze sobą kontakt w internecie.

Następnego dnia uczestnicy również nie mogli narzekać na nudę. Dzięki uprzejmości kilku operatorów pasjonujących się militariami, każdy miał okazję dokładnie obejrzeć, a nawet postrzelać z karabinu ASG oraz PaintBall. Ciężko było oderwać chłopaków od broni, jednak w rozkładzie było jeszcze kilka atrakcji. Pokaz pierwszej pomocy przygotowali Dolarlowczy oraz Dyackon - na pewno każdemu przydała się powtórka. Zmęczeni ogromem wrażeń, kawalerzyści udali się na spoczynek, a następnie na wieczorne ognisko. Niestety była to już jedna z ostatnich chwil na rozmowę - następnego dnia rano 1stCav Weekend 2013 został oficjalnie zakończony.


Oto jak kolejne spotkanie wspomina jeden ze stałych bywalców - Poland Scyzer:
 

I nadszedł koniec. Nieśpiesznie ruszamy do domów. Kolejny 1stCav Weekend odchodzi do historii. Będąc regularnym uczestnikiem zlotów stwierdzam, że atmosfera, przygotowanie i ogólny odbiór zlotu plasuje się w ścisłej czołówce dotychczasowych spotkań. A może był najlepszy...? Ciężko powiedzieć. W każdym razie, jeśli kogoś nie było - niech żałuje, a przede wszystkim odkłada sałate na następne spotkanie, bo nigdzie nie ma tak doskonałej atmosfery i świetnej zabawy!
 

Przez kilka najbliższych miesięcy wspomnienia ze zlotu będą nadal żywe. Kontakt internetowy, nawet przy użyciu komunikacji głosowej, nigdy nie zastąpi wspólnego spotkania. Efektem są poznani nowi ludzie, twarze przypisane do nicków. Całe to przedsięwzięcie nie przypomina nastawionego na wyniki, sztywnego multigamingu. Obok rozgrywek ligowych liczy się przede wszystkim dobra zabawa oraz atmosfera!

Ostatnie mecze

 

Socials

 
Facebook
Twitch
YouTube

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.